Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2023

Lwów - interwencja kryzysowa w praktyce

Obraz
- Karolina zadzwoniła, żeby zapytać czy nie chcę przyjechać na dyżur do punktu medycznego we Lwowie. - I co, jedziesz? -Tak, chyba tak. Chętnie zobaczę, jak działają. Pojechałam. Okazało się, że tego dnia w punkcie medycznym jest pełna obstawa i kolejny „człowiek z uprawnieniami” nie jest tam potrzebny. Zwłaszcza, że przestrzeń była dość mocno ograniczona. Spędziłam więc kilka chwil na rozmowie z medykami, pomogłam przy kilku pacjentach, dla pewności sprawdziłam, gdzie jest najbliższy schron, a potem pojechałam do Krakowca, małego miasteczka tuż przy granicy z Polską, w którym na początku wojny zaczynałam swoją medyczną przygodę na tym obszarze. Tym razem znowu okazało się, że mam szczęście do ludzi. Spotkałam tam dwie pielęgniarki z Holandii, lekarkę z Londynu, ratownika medycznego ze Stanów, dwóch ratowników z Polski i Darię. Jej historia uświadomiła mi, że w tym zawodzie nie chodzi tylko o pomoc medyczną. Znacznie częściej chodzi o wsparcie psychologiczne. Nie chodzi tylko o leczeni...

Balkans on my mind - życie bez filtra

Obraz
Co jest w życiu ważne ? Szczegóły. Detale. Prostota . Ta   uczuć , krajobrazu , czynności . Spokój . - Andrzej Stasiuk Choćby człowiek nie wiem jak lubił swoją pracę, w życiu (zawodowym też) nie może zabraknąć czasu na pasję. Kiedy dyżury rozjeżdżają emocjonalnie, koniecznie trzeba to zrównoważyć. Przefiltrować. Zadbać o siebie. Najlepiej w ulubionym miejscu i z ulubionymi ludźmi. Na Bałkany wracam zawsze wtedy, kiedy potrzebuję doświadczyć prawdziwych relacji międzyludzkich. Szczerej serdeczności, chęci pomocy, rozmów przy herbacie, spokojnego, prostego życia. Małych rzeczy. Prawdziwej wdzięczności, spokoju w głowie i równowagi. B ył czas, kiedy pojechaliśmy tam ośmioosobowym busem, bo chcieliśmy zwiedzić Macedonię, Albanię i Czarnogórę. Każdy z nas jechał tam w rozsypce, bo to był trudny czas życiowych kryzysów, ciężkich decyzji i rozstań. Ale ten jeden wyjazd przypomniał nam, co jest dla nas tak naprawdę ważne. Na początku odwiedziliśmy Macedonię. Zatrzymaliśmy się w Skopje, n...

Zimno, zimniej, hipotermia

Obraz
Końcem listopada, w pewien mroźny, zimowy dzień 14-latka siedzi pod marketem w centrum Andrychowa. Pisze SMS-a do swojego taty, że źle się czuje i nie wie, gdzie jest. Ojciec zawiadamia policję, rozpoczynają się poszukiwania dziewczynki. Okazało się, że siedziała ona pod marketem już kilka godzin. Wiele osób ją minęło, nikt do tej pory nie zareagował. W końcu mężczyzna, który do niej podszedł wziął ją na ręce i zaniósł do środka sklepu, ponieważ była już nieprzytomna i znacznie wychłodzona. Karetka zabiera ją najpierw do szpitala w Wadowicach, a stamtąd trafia do krakowskiego szpitala dziecięcego w Prokocimiu, gdzie zostaje podłączona do ECMO, czyli krążenia pozaustrojowego. Niestety, mimo wysiłków lekarzy, pielęgniarek i perfuzjonistów życia dziewczynki nie udaje się uratować. Hipotermia to stan wychłodzenia organizmu, w którym temperatura ciała spada poniżej 36 st. C. Jeśli temperatura spadnie poniżej 28 st. C, wówczas mówimy o bezpośrednim zagrożeniu życia. Cichy zabójca. Reakcja ot...

Święta, święta i co z tego

Obraz
Święta Bożego Narodzenia – rodzinny czas, pełen ciepła i magicznej atmosfery. Szkoda tylko, że czasem nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Kiedy pracowałam w szpitalu – już kilka dni przed wigilią rozpoczynał się sezon na babki świąteczne… Czyli na oddawanie seniorów do szpitala, bo przecież w święta to trzeba odpocząć, wyjechać itd. Pisałam o tym tutaj: Jeden dyżur - magia świąt , ponieważ na neurologii było to dość mocno zauważalne. Kilka lat później okazuje się, że ludzie są pionkami w politycznej grze i w czasie kiedy większość Polaków siedzi przy wigilijnym stole z nakryciem dla zbłąkanego wędrowca, gdzieś w podlaskich lasach ludzie umierają z zimna. Dosłownie. Potem wybucha wojna w Ukrainie, więc okazuje się, że nie wszyscy mają ten komfort żeby spędzić święta z rodziną, bo… rodzina zginęła w bombardowaniu. A potem okazuje się, że gdzieś w Polsce, całkiem niedaleko ludzie przesadnie gonią za idealnością. Zamiast cieszyć się wspólnym czasem spędzonym z rodziną i dziećmi, rob...

Dziecięce marzenia

Obraz
  Neuroblastoma IV stopnia i zespół Evansa. Trójka dzieci, dwa rozpoznania, które swoim kalibrem powalają już na starcie. Na jednym z dyżurów trafiła do nas trójka ukraińskich dzieci chorujących onkologicznie. Dwóch chłopców i dziewczynka. Następnego dnia lecieli na dalsze leczenie do Belgii czy Holandii, nie pamiętam już. Ten dyżur był pełen wzruszających momentów, zaczynając od tego, kiedy ojciec jednego z chłopców, gdy dowiedział się, że syn jedzie do Jasionki, przyjechał z Warszawy, żeby się z nim zobaczyć. Nie widzieli się prawie półtora roku. Nie widziałam momentu, kiedy się witali, ale mam w głowie moment ich pożegnania. Kiedy syn z mamą wsiadali do autobusu, którym mieliśmy zawieźć ich na płytę lotniska, a ojciec stał w drzwiach i po prostu patrzył… Ścisnęło mnie w środku. Wieczór wcześniej, kiedy dzieciaki do nas przyjechały, dziewczynka powiedziała, że ma ochotę na McDonalda… Że nie może za bardzo jeść, bo jej niedobrze, ale tak bardzo za nią chodzą frytki albo hamburge...