Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2024

Proszę, dziękuję, przepraszam, procedura

Obraz
Mówi się, że procedury i algorytmy porządkują i ułatwiają naszą pracę. Ale co w sytuacji, na którą nie przewidzieliśmy procedury? Na nocnym dyżurze dostaliśmy informację o tym, że o północy trzeba będzie odebrać repatrianta z płyty lotniska i przywieźć do nas. Rano odbierze go załoga lwowskiego pogotowia ratunkowego. W porządku, przecież już kilkukrotnie odbywały się podobne odbiory. Chwilę przed północą Marta i Marek wsiedli do karetki i pojechali pod terminal. Kiedy przywieźli pacjenta okazało się, że jest on bardzo niespokojny, powiedział, że musi być na 10 rano w Kijowie. Zapytaliśmy dlaczego to dla niego takie ważne, bo przecież lwowskie pogotowie planowo odbierze go dopiero rano, a stąd do Kijowa daleka droga… Mężczyzna zaczął opowiadać. O tym, że ma poparzone ponad 50% ciała w wyniku wybuchu miny. Że kiedy on trafił do szpitala, to jego żona niedługo później dostała udaru. Oboje trafili do szpitala w Kijowie, mimo że pochodzą spod Odessy. Kiedy żona leżała w śpiączce po udar...

SOR STOP

Obraz
  Jakiś czas temu przeczytałam książkę Jakuba Sieczki „Pogo”. Zrobiła na mnie wrażenie, bo została napisana mocno, celnie i do bólu szczerze. Uważam, że ta książka jest kwintesencją ratownictwa. Albo ściska Cię w gardle i łzy kapią po policzku, kiedy jedziesz tramwajem i przewracasz kolejną stronę, albo śmiejesz się w głos z tekstów, które tam padają (mój ulubiony: "tryb szarmant komplemenciarz - model południowopraski"). Autor doskonale wie, o czym pisze. Czytasz i czujesz dokładnie te same emocje. To samo zmęczenie, smutek, dokumentne wkurwienie. Idealny strzał w czułe struny. Gdybym miała odchodzić z zawodu - przeczytałabym tę książkę jeszcze raz. Jako idealne podsumowanie. A potem zaśpiewałabym sobie: "Zostawmy to i chodźmy na spacer, bo dzisiaj świat wygląda inaczej (...) Szalona wolność, chcę się udławić nią." I przychodzi moment, że już tak nie chcesz. Wiecznie gonić z dyżuru na dyżur, bo kredyt, a poza tym przydałoby się odłożyć na remont, emeryturę i oszczę...

Pandemia COVID-19. Czarnobyl naszych czasów?

Obraz
      Pamiętam, że końcem lutego 2020 śmialiśmy się z tego, że konto o nazwie Koronawirus z Wuhan wysłało nam zaproszenie do znajomych na Facebooku. Nikt z nas nie podejrzewał, że tydzień później przyjdzie nam faktycznie mierzyć się z pandemią. Stop klatka       Pamiętam wszechobecny chaos organizacyjny. Organizację dodatkowej przestrzeni w szpitalu, mogącej służyć za izolatki. Pamiętam telefony do SANEPID-u, przymusowe kwarantanny, zostawanie w szpitalu po godzinach czekając na wynik testu. Wyniki spływające po kilkunastu godzinach. Pustkę. Pamiętam przyjeżdżanie na dyżur z walizką/plecakiem, do którego miałam spakowane rzeczy na kilka dni, bo nigdy nie było wiadomo czy po dyżurze uda się wrócić do domu. Pamiętam dyżurowe rozmowy, zdartą do krwi skórę na nosie od masek ffp3. Pamiętam trzy reanimacje w jednym czasie i przerażenie w oczach pacjenta, któremu jest tak strasznie duszno... Pamiętam koszmarne zmęczenie po dyżurach i ubrania, które spako...